SALEZJAŃSKIE INSPIRACJE

Powołanie – dar, wybór i droga

Czy można po dwudziestu latach powiedzieć, że znamy już swoje powołanie? A może właśnie wtedy zaczynamy rozumieć, że powołanie nie jest decyzją podjętą raz na zawsze, ale drogą, na której każdego dnia uczymy się odpowiadać Bogu?

W kolejnym odcinku cyklu „Salezjańskie inspiracje” zapraszamy do spotkania ze świadectwem Marty Budzeń – Salezjanki Współpracownicy, która dzieli się swoją osobistą historią rozeznawania i życia powołaniem salezjańskim.

To nie jest opowieść o idealnej drodze. Jest w niej miejsce na pytania, wątpliwości, zmęczenie, trudności i chwile, w których trzeba na nowo odnaleźć sens swojego „tak”. Jest też wdzięczność za ludzi, wspólnotę i doświadczenie Rodziny Salezjańskiej, w której powołanie może dojrzewać i nabierać konkretnego kształtu.

Marta przypomina nam ważną prawdę zawartą w Programie Życia Apostolskiego: powołanie Salezjanina Współpracownika jest darem Ducha Świętego i wolnym wyborem, który nadaje kierunek całemu życiu. Nie kończy się więc na spotkaniu wspólnoty, zaangażowaniu w dzieło salezjańskie czy podjęciu konkretnej funkcji. Jest obecne także w pracy, rodzinie, relacjach, codziennych decyzjach i spotkaniach z drugim człowiekiem.

Być Salezjaninem Współpracownikiem to nie tylko „robić coś dla” – to przede wszystkim żyć charyzmatem Księdza Bosko tam, gdzie Bóg nas postawił.

Dlatego ten tekst warto przeczytać nie tylko jako świadectwo Marty, ale także jako zaproszenie do osobistego pytania:

Jak dzisiaj wygląda moje „tak” wypowiedziane Bogu?
Czy nadal pozwalam Mu prowadzić się swoją drogą?
I czy moje powołanie rzeczywiście kształtuje sposób, w jaki żyję, kocham i służę?

Być może po lekturze odkryjemy, że również nasze powołanie – niezależnie od tego, ile mamy lat i jak długo kroczymy drogą salezjańską – wciąż potrzebuje świeżej odpowiedzi.

Bo powołanie nie kończy się wraz z pierwszym „tak”.

Ono dopiero wtedy zaczyna być przeżywane.

Zapraszamy do lektury i osobistej refleksji.

Powołanie – dar, wybór i droga na całe życie

Dwadzieścia lat temu powiedziałam „tak” – moja droga Salezjanki Współpracownicy

 „Każde chrześcijańskie powołanie pochodzi od Boga, jest Bożym darem.”
św. Jan Paweł II, adhortacja apostolska „Pastores dabo vobis”, nr 35

Powołanie. Słowo, które często kojarzymy przede wszystkim z kapłaństwem czy życiem zakonnym. Tymczasem powołanie dotyczy każdego człowieka. Jest pytaniem o to, kim jestem, dla kogo żyję, do czego zaprasza mnie Bóg i jak mogę kochać oraz służyć tam, gdzie mnie postawił.

Ponad dwadzieścia lat temu zaczęłam rozeznawać swoje powołanie do bycia Salezjanką Współpracownicą.

Dziś, patrząc na minione lata, mogę powiedzieć, że była to jedna z najważniejszych decyzji mojego życia. Ale nie była to jedynie decyzja. Była odpowiedzią. I nadal jest drogą.

Bo powołanie nie jest czymś, co raz odkrywamy, a potem możemy odłożyć na półkę. Nie wystarczy raz powiedzieć: „Tak, to jest moja droga”. Powołanie trzeba pielęgnować, pogłębiać i odnawiać. Trzeba o nie walczyć — zwłaszcza wtedy, gdy przychodzi godzina przeciwności.

Bóg wychodzi pierwszy

Święty Jan Paweł II przypomina:

„Najważniejsza jednak, więcej — uprzednia i decydująca jest wolna i całkowicie darmowa interwencja Boga, który wzywa.”

św. Jan Paweł II, „Pastores dabo vobis”, nr 36

To Bóg wychodzi pierwszy.

Powołanie nie zaczyna się więc od naszego genialnego pomysłu na życie. To nie jest tylko wybór: „Chcę robić coś dobrego”. Najpierw jest Boże zaproszenie. Człowiek zaczyna je stopniowo odkrywać, wsłuchiwać się i pytać: „Panie, czy to jest moja droga?”

Święty Jan Paweł II pisze:

„Historia każdego powołania kapłańskiego, podobnie zresztą jak każdego powołania chrześcijańskiego, jest historią niewymownego dialogu między Bogiem a człowiekiem, między miłością Boga, który wzywa, a wolnością człowieka, który z miłością Mu odpowiada.”

św. Jan Paweł II, „Pastores dabo vobis”, nr 36

I właśnie ten dialog jest sercem powołania.

Bóg wzywa. Człowiek słucha. Czasem pyta. Czasem się boi. Czasem ucieka. Czasem chce jeszcze poczekać.

Ale Bóg jest cierpliwy.

A odpowiedź dojrzewa.

Od dziecka w salezjańskim domu

Moja historia powołania nie zaczęła się nagle dwadzieścia lat temu.

Od dziecka wzrastałam w parafii salezjańskiej. Była katecheza. Było oratorium. Potem duszpasterstwo… i właściwie tak jest do dzisiaj.

Salezjańskie środowisko było obecne w moim życiu tak długo, że dopiero z perspektywy lat zaczynam dostrzegać, jak Bóg prowadził mnie przez konkretne miejsca, ludzi i wydarzenia.

Może właśnie tak wygląda rozeznawanie powołania?

Nie zawsze jest jednym spektakularnym momentem. Czasami jest drogą, która przez wiele lat wydaje się zwyczajna. Aż w pewnym momencie człowiek zaczyna dostrzegać, że kolejne kroki, spotkania i doświadczenia układały się w pewną całość.

Dwadzieścia lat temu odpowiedziałam na powołanie Salezjanki Współpracownicy.

Dar i wolny wybór

Program Życia Apostolskiego Salezjanów Współpracowników mówi o tym niezwykle jasno:

„Zaangażować się jako Salezjanin Współpracownik oznacza odpowiedzieć na apostolskie powołanie salezjańskie — dar Ducha Świętego, przyjmując specyficzny sposób życia Ewangelią i uczestniczenia w posłannictwie Kościoła. Jest to dar i wolny wybór, który nadaje kierunek całemu życiu.”

Program Życia Apostolskiego Salezjanów Współpracowników, Statut, art. 2 §1

To zdanie jest dla mnie niezwykle ważne.

Dar i wolny wybór.

Bóg daje łaskę. Bóg zaprasza. Bóg powołuje.

Ale człowiek pozostaje wolny.

Może odpowiedzieć bądź nie.

A odpowiedź na powołanie jest czymś więcej niż wpisaniem się na listę członków wspólnoty. To wybór sposobu życia Ewangelią. To wybór, który — jeśli jest autentyczny — nadaje kierunek całemu życiu.

Nie tylko temu, co robię w kościele.

Ale również temu, jak pracuję. Jak buduję relacje. Jak traktuję innych. Jak przeżywam trudności.

Nie wystarczy odpowiedzieć

Nie powiem, że obyło się bez przeszkód.

Były trudności. Były wątpliwości. Było zmęczenie. Były sytuacje, które bolały i których nie rozumiałam.

I właśnie wtedy zaczynałam zdawać sobie sprawę, że nie wystarczy raz odpowiedzieć na powołanie.

Trzeba je pielęgnować.

Trzeba je pogłębiać.

Trzeba je chronić.

Trzeba o nie walczyć.

Zwłaszcza wtedy, gdy przychodzi godzina próby.

Bo powołanie nie jest drogą bez trudności. Trudności nie zawsze są znakiem, że wybraliśmy złą drogę. Czasami są momentem, w którym powołanie dojrzewa i oczyszcza się.

Nie wystarczy raz powiedzieć Bogu:

„Tak”.

Trzeba to „tak” odnawiać.

Czasem codziennie.

Czasem bardzo cicho.

A czasem wśród łez i wątpliwości.

Powołanie dojrzewa — ale nie w samotności

Program Życia Apostolskiego podkreśla, że wybór powołania salezjańskiego jest:

„osobistym, wolnym, stopniowym, umotywowanym wyborem, dojrzewającym pod działaniem Ducha Świętego i któremu towarzyszą osoby odpowiedzialne”.

Program Życia Apostolskiego Salezjanów Współpracowników, Statut, art. 2 §2

To dla mnie bardzo ważne.

Powołanie jest osobiste, ale nie samotne.

Powołania nie rozeznaje się całkowicie w pojedynkę.

Potrzebujemy ludzi.

Potrzebujemy wspólnoty.

Potrzebujemy osób, które pomogą nam usłyszeć to, czego sami jeszcze nie potrafimy rozpoznać. Które będą towarzyszyć, wspierać, pytać, a czasem powiedzą nam prawdę.

Po tych dwudziestu latach mogę powiedzieć, że w Rodzinie Salezjańskiej odnalazłam drugą rodzinę.

Oczywiście, jak w każdej rodzinie, nie zawsze jest łatwo.

Bo prawdziwa rodzina nie jest wspólnotą idealnych ludzi.

Jest miejscem, w którym uczymy się być za siebie odpowiedzialni.

A to także jest częścią powołania.

To nie tylko: „Co ja otrzymuję od wspólnoty?”

Ale także:

„Co ja mogę dać?”

„Jak mogę wziąć odpowiedzialność za drugiego człowieka?”

Powołanie realizuje się w codzienności

Papież Franciszek przypomina:

„Wszyscy jesteśmy powołani, by być świętymi, żyjąc z miłością i dając swe świadectwo w codziennych zajęciach, tam, gdzie każdy się znajduje.”

Papież Franciszek, adhortacja apostolska „Gaudete et exsultate”, nr 14

Moim miejscem świętości nie musi być miejsce niezwykłe.

Może nim być codzienność.

Moja praca.
Moje obowiązki.
Moje relacje.
Moje zmęczenie.
Moje sukcesy i porażki.
Moje spotkania z drugim człowiekiem.

Święty Jan Paweł II pisał:

„W odpowiedzi na swe powołanie winni traktować codzienne zajęcia jako okazje do tego, by zbliżać się do Boga, spełniać Jego wolę i służyć innym ludziom.”

św. Jan Paweł II, adhortacja apostolska „Christifideles laici”, nr 17

To właśnie w codzienności sprawdza się powołanie.

Nie tylko podczas rekolekcji.

Nie tylko na spotkaniach formacyjnych.

Nie tylko wtedy, gdy organizujemy wydarzenie albo angażujemy się w apostolstwo.

Ale wtedy, kiedy jestem zmęczona i mam do wyboru: zamknąć się w sobie czy nadal kochać.

Kiedy jestem zraniona i muszę zdecydować, czy będę pielęgnować żal, czy spróbuję przebaczyć.

Kiedy nikt nie widzi tego, co robię.

Powołanie jest misją

Papież Franciszek pisze:

„Jesteśmy powołani przez Pana, byśmy uczestniczyli w Jego dziele stwórczym, wnosząc nasz wkład w dobro wspólne na podstawie otrzymanych zdolności.”

Papież Franciszek, adhortacja apostolska „Christus vivit”, nr 253

Każdy z nas otrzymał coś innego.

Talenty.

Zdolności.

Doświadczenia.

Historię życia.

I nie otrzymaliśmy tego wyłącznie dla siebie.

Papież Franciszek pisze dalej:

„Nasze życie na ziemi osiąga bowiem swoją pełnię, kiedy staje się ofiarą.”

Papież Franciszek, „Christus vivit”, nr 254

To zdanie pomaga mi rozumieć moje salezjańskie powołanie.

Moim miejscem świętości jest codzienność.

Moją drogą jest miłość.

Moją misją jest służba.

A szczególną troską — młodzież i najbardziej potrzebujący.

Program Życia Apostolskiego Salezjanów Współpracowników przypomina, że Salezjanin Współpracownik odpowiada na apostolskie powołanie salezjańskie — dar Ducha Świętego.

To oznacza, że nie jestem Salezjanką Współpracownicą tylko wtedy, gdy uczestniczę w spotkaniu.

Jestem nią wszędzie.

W świecie.

W pracy.

Wśród ludzi.

Tam, gdzie Bóg mnie postawił.

Powołanie jest także darem dla Kościoła

Święty Jan Paweł II przypomina:

„Chrześcijańskie powołanie, w każdej formie, jest darem mającym służyć budowie Kościoła, wzrastaniu Królestwa Bożego w świecie.”

św. Jan Paweł II, „Pastores dabo vobis”, nr 35

To ważna prawda.

Powołanie nie jest dane tylko dla mnie.

Każde powołanie jest również dla innych.

Dla Kościoła.

Dla świata.

Dla konkretnych ludzi, których Bóg stawia na mojej drodze.

Moje „tak” ma więc znaczenie większe, niż czasem potrafię zobaczyć.

Dwadzieścia lat później…

Dziś, po dwudziestu latach, coraz mocniej rozumiem, że powołanie nie polega na tym, że raz podjęłam decyzję.

Powołanie nadal jest dialogiem.

Nadal jest pytaniem.

Nadal jest słuchaniem.

Nadal jest odpowiedzią.

I może właśnie dlatego tak mocno przemawiają do mnie słowa świętego Jana Pawła II:

„Historia każdego powołania (…) jest historią niewymownego dialogu między Bogiem a człowiekiem.”

św. Jan Paweł II, „Pastores dabo vobis”, nr 36

Ten dialog trwa.

Także po dwudziestu latach.

Jeśli rozeznajesz — nie bój się

Jeżeli czujesz w sercu pytanie o swoje powołanie, nie bój się go zadawać.

Nie zagłuszaj go.

Nie odkładaj go na później.

Nie musisz od razu znać wszystkich odpowiedzi.

Daj sobie czas.

Módl się.

Rozmawiaj.

Szukaj ludzi, którzy mogą ci towarzyszyć.

Pozwól powołaniu dojrzewać.

Bo — jak przypomina Program Życia Apostolskiego — rozeznanie jest osobistym, wolnym, stopniowym i umotywowanym wyborem, dojrzewającym pod działaniem Ducha Świętego.

Może Bóg zaprasza cię do małżeństwa.

Może do kapłaństwa.

Może do życia konsekrowanego.

Może do konkretnej misji w Kościele.

A może — tak jak mnie — do życia charyzmatem Księdza Bosko jako Salezjanki Współpracownicy.

Nie bój się odpowiedzieć.

Ale pamiętaj też, że odpowiedź nie kończy drogi.

Ona ją dopiero rozpoczyna.

Najpiękniej wybrzmiewa to chyba w słowach Przyrzeczenia Apostolskiego Salezjanina Współpracownika:

„Dziękuję Ci, żeś mnie stworzył i odkupił, żeś mnie powołał, abym był częścią Twojego Kościoła, i że dałeś mi poznać w nim Rodzinę apostolską Księdza Bosko…”

Po dwudziestu latach moje rozumienie powołania mogłabym streścić tak:

Powołanie jest darem Boga.
Powołanie jest wolnym wyborem.
Powołanie jest dialogiem Boga i człowieka.
Powołanie dojrzewa w czasie.
Powołanie trzeba pielęgnować.
Powołanie realizuje się w codzienności.
Powołanie jest misją dla innych.
Powołaniem żyje się we wspólnocie.

I chyba właśnie za to po tych dwudziestu latach najbardziej dziękuję.

Za drogę.

Za ludzi.

Za drugą rodzinę.

Za przeciwności, które nauczyły mnie walczyć.

I za Boga, który — mimo moich wątpliwości, zmęczenia i słabości — nie przestał prowadzić.

Bo powołanie jest darem. Ale jest też odpowiedzią, którą trzeba każdego dnia odnawiać.

A moja odpowiedź, po dwudziestu latach, wciąż brzmi:

„Panie, jestem. Prowadź mnie dalej.” 

Marta Budzeń SSW

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

© SSW Wrocław. All Rights Reserved.