List młodzieży skierowany do Salezjanów Współpracowników jest tekstem, którego nie sposób czytać wyłącznie jako uprzejmego głosu młodego pokolenia wobec starszych członków Rodziny Salezjańskiej. Byłoby to odczytanie zbyt powierzchowne, a zarazem niesprawiedliwe wobec ciężaru słów, jakie zostały w nim wypowiedziane. Już na początku młodzi wyrażają wdzięczność, pisząc: „Cieszymy się z Waszej obecności, z tego, że dzięki Wam dzieło Księdza Bosko trwa od 150 lat i pozwala szerzyć charyzmat salezjański w świecie. Chcielibyśmy, aby trzecia gałąź Rodziny Salezjańskiej była wciąż żywa i potrafiła inspirować kolejne pokolenia” . Ten fragment ma znaczenie zasadnicze, ponieważ ustawia ton całego listu: młodzi nie piszą z pozycji krytyków stojących z zewnątrz, lecz z pozycji tych, którzy rozpoznają wartość Stowarzyszenia, wierzą w jego sens i właśnie dlatego odważają się wypowiedzieć to, co trudne. To nie jest głos przeciwko Salezjanom Współpracownikom; to jest głos w obronie żywotności charyzmatu, którego młodzi chcą doświadczać w sposób realny.
I właśnie tutaj list zaczyna dotykać sedna. Po wyrażeniu wdzięczności pojawia się jedno z najważniejszych i najbardziej przejmujących zdań całego tekstu: „Usłyszeliśmy, co dobrego czynicie Wy, Salezjanie Współpracownicy, w rzeczywistości, w której jesteście obecni, jednak mamy trudność dostrzec Was w naszej codzienności” . To zdanie jest znacznie ważniejsze, niż mogłoby się wydawać przy pierwszej lekturze. Nie jest ono prostą uwagą o słabej widoczności działań. Jest pytaniem o coś znacznie głębszego: czy charyzmat salezjański, obecny formalnie, jest rzeczywiście doświadczany przez młodych jako żywa obecność?
W tym miejscu list młodzieży staje się w istocie dokumentem rozeznania charyzmatycznego. Młodzi nie negują dobra, jakie jest czynione. Mówią wręcz wprost: „usłyszeliśmy, co dobrego czynicie”. Problem nie dotyczy więc braku działań, ale braku doświadczenia obecności. To niezwykle salezjańskie rozróżnienie. Święty Jan Bosko nigdy nie rozumiał apostolstwa w kategoriach samej aktywności. Dla niego kluczowe było nie tyle to, co się robi, ile to, czy młody człowiek doświadcza przez to miłości Boga. Właśnie dlatego wypowiedział jedno z najbardziej znanych zdań, które stanowi fundament jego pedagogii: „Nie wystarczy kochać młodych; trzeba, aby oni wiedzieli, że są kochani.” W świetle tego zdania list młodych nabiera niezwykłej ostrości. Można czynić dobro, a jednocześnie pozostać niewidzialnym w codzienności młodych. Można prowadzić dzieła, a nie być obecnym w ich doświadczeniu.
To właśnie dlatego Program Życia Apostolskiego przypomina, że sercem ducha salezjańskiego nie jest aktywizm, ale coś znacznie głębszego: „Sercem ducha salezjańskiego jest miłość apostolska i duszpasterska. Ona uobecnia wśród młodzieży miłosierdzie Ojca, zbawczą miłość Chrystusa i moc Ducha Świętego. Ksiądz Bosko wyraził ją w haśle: ‘Da mihi animas, caetera tolle’” . Warto zatrzymać się nad tym sformułowaniem: miłość apostolska uobecnia. To znaczy, że nie pozostaje teorią, deklaracją czy strukturą organizacyjną. Ma stać się czymś widzialnym, doświadczalnym, konkretnym. Młodzi, pisząc, że „mają trudność dostrzec Was w naszej codzienności”, dotykają właśnie tego pytania: czy miłość apostolska rzeczywiście stała się obecnością?
Jeszcze mocniej wybrzmiewa to w kolejnym fragmencie listu, który ma niemal charakter prorockiego upomnienia: „Chcemy i potrzebujemy Waszej obecności, więc pamiętajcie, że wiek nie jest przeszkodą, a istotą jest pielęgnowanie charyzmatu salezjańskiego i chęć zrozumienia młodych pokoleń, zgodnie z Systemem Prewencyjnym Księdza Bosko” . Trudno przecenić wagę tych słów. Młodzi nie proszą tu o dodatkowe wydarzenia, nowe projekty czy atrakcyjniejsze programy. Mówią wprost: „Chcemy i potrzebujemy Waszej obecności.” To zdanie dotyka samego centrum salezjańskiej duchowości.
Jan Bosko nigdy nie wychowywał na dystans. System prewencyjny rodził się z asystencji – z codziennego bycia pośród młodych, z obecności, która nie kontroluje, ale towarzyszy. Nie jest więc przypadkiem, że młodzi odwołują się właśnie do Systemu Prewencyjnego. To niezwykle świadome przypomnienie, że salezjańskość nie polega na deklarowaniu przywiązania do tradycji, ale na wejściu w styl relacji, który Jan Bosko uczynił swoim znakiem rozpoznawczym.
Program Życia Apostolskiego precyzuje to jeszcze mocniej, mówiąc, że Salezjanie Współpracownicy „odczytują znaki czasów i w duchu inicjatywy dają właściwe odpowiedzi na podstawowe potrzeby młodzieży, wynikające ze środowiska i kontekstu społecznego. Są gotowi na ciągłą weryfikację i dostosowywanie swojej działalności” . Te słowa nabierają dziś szczególnej aktualności. List młodzieży jest właśnie takim „znakiem czasu”, wobec którego nie można pozostać obojętnym. Nie można go odczytać jedynie jako opinii. Jest on apelem o tę właśnie „ciągłą weryfikację”, o której mówi PŻA.
Jednym z najmocniejszych fragmentów listu jest ten, w którym młodzi dotykają problemu formacji i powołaniowego towarzyszenia. Piszą bowiem: „Podstawą budowania dzieła opartego na Chrystusie jest formacja, a błędy wcześniejszych lat doprowadziły do zamknięcia lokalnych wspólnot na potrzeby młodych ludzi. Obecnie aspiranci spotykają się z brakiem prowadzenia formacji, co zniechęca do podjęcia powołania” . To zdanie nie jest marginalną uwagą organizacyjną. Dotyka ono samej przyszłości Stowarzyszenia. Młodzi bardzo jasno pokazują, że kryzys formacji nie jest problemem technicznym, ale problemem powołaniowym i charyzmatycznym.
Wytyczne i wskazania dla formacji Salezjanów Współpracowników mówią wprost, że „zaangażowanie praktyczne oraz apostolskie jest częścią integrującą proces formacyjny, stając się ‘miejscem’ rozeznania i weryfikacji powołania salezjańskiego” . Jeszcze mocniej podkreślają, że „towarzyszenie musi prowadzić do stworzenia prawdziwego obrazu życia salezjańskiego… Nie istnieje taki rodzaj towarzyszenia, który angażowałby tylko jeden z jego podmiotów” . To niezwykle istotne, ponieważ list młodych pokazuje, że właśnie na tym poziomie pojawia się dziś napięcie: aspiranci spotykają się „z brakiem prowadzenia formacji”, a więc z brakiem tego, co dokumenty Stowarzyszenia uznają za fundamentalny warunek dojrzewania powołania.
Nie mniej ważny jest fragment dotyczący relacji wewnętrznych. Młodzi piszą z dużą odwagą: „Zauważamy trudności w komunikacji między Wami samymi oraz innymi gałęziami Rodziny Salezjańskiej, co doprowadza do konfliktów” . To zdanie jest bolesne właśnie dlatego, że uderza w jedno z najgłębszych pytań o świadectwo. Salezjańskość nie jest przecież jedynie indywidualnym stylem pobożności. Jest stylem komunii. Wytyczne formacyjne przypominają, że w procesie dojrzewania aspiranci mają rozwijać „styl relacji, który znamionują: braterstwo, szczerość, szacunek, bezinteresowność… są świadectwem radości, szacunku i wzajemnych uczuć” . Jeśli młodzi dostrzegają konflikty i trudności komunikacyjne, to nie opisują jedynie problemu interpersonalnego. Dotykają pytania o wiarygodność świadectwa.
W tym kontekście niezwykle aktualnie brzmi duchowość św. Franciszka Salezego, który pisał: „Nic nie jest tak silne jak łagodność, nic tak łagodne jak prawdziwa siła.” To nie jest sentymentalna rada, ale głęboka zasada duchowego życia wspólnotowego. Salezjańska tożsamość zawsze miała być czytelna przez styl relacji: dobroć, cierpliwość, łagodność, szacunek i wzajemne zaufanie.
Być może najbardziej poruszający fragment listu brzmi jednak właśnie dlatego, że jest prosty i pozbawiony retoryki: „Nie przeszkadzajcie innym Współpracownikom działać – jeśli nie czujecie się na siłach, po prostu bądźcie, to w zupełności wystarczy” . To zdanie ma niezwykłą głębię. Młodzi intuicyjnie dotykają tutaj czegoś, co salezjańska duchowość wiedziała od początku: sama obecność może być apostolstwem. Być – naprawdę, serdecznie, wiernie, z pokojem – to często więcej niż robić bardzo wiele.
W tym miejscu trudno nie przywołać słów św. Marii Dominiki Mazzarello, która całym swoim życiem pokazywała, że wychowanie nie zaczyna się od wielkich struktur, ale od prostoty obecności, dobroci i serdeczności. Jej styl był konkretną realizacją tego, co Jan Bosko ujął w słowach: „Wychowanie jest sprawą serca.”
List młodych kończy się jednak nie oskarżeniem, ale nadzieją. Piszą: „Zapewniamy Was o modlitwie i wsparciu. Głęboko wierzymy w owoce tego spotkania. Ufamy, że każdy kryzys tworzy nowe rozwiązania, a także pozwala z nadzieją patrzeć w przyszłość” . To zakończenie zmienia perspektywę całego tekstu. Nie jest to list rozczarowanych młodych, którzy stawiają zarzuty. Jest to list ludzi, którzy wierzą, że kryzys może stać się miejscem odnowy.
I właśnie dlatego ten list trzeba czytać nie jako krytykę, ale jako łaskę. Jest on bowiem pytaniem zadanym Salezjanom Współpracownikom przez sam charyzmat: czy jesteście obecni w codzienności młodych, czy jesteście dla nich świadkami, czy potraficie formować, towarzyszyć, słuchać, budować wspólnotę i żyć miłością apostolską tak, aby młody człowiek mógł powiedzieć: spotkałem w was żywy charyzmat Księdza Bosko?
To pytanie może boleć. Ale właśnie dlatego jest pytaniem zbawiennym. Bo – jak przypomina Program Życia Apostolskiego – Salezjanin Współpracownik ma „angażować się we wspieranie humanizmu salezjańskiego i w tworzenie podstaw nadziei i perspektyw dla przyszłości osoby i społeczeństwa” . List młodych jest właśnie takim miejscem, w którym ta nadzieja zostaje wypowiedziana: wymagająco, odważnie, ale z głęboką wiarą, że charyzmat salezjański pozostaje żywy wszędzie tam, gdzie wraca do źródła – do młodego człowieka spotkanego z miłością, do obecności, która wychowuje, do świadectwa, które budzi zaufanie, i do wiary, która naprawdę staje się życiem.
© SSW Wrocław. All Rights Reserved.