W swoim wrześniowym przesłaniu ks. Fabio Attard SDB, Przełożony Generalny Salezjanów, zaprasza nas do zatrzymania się nad dobrze znaną historią niewidomego Bartymeusza z Ewangelii św. Marka (Mk 10,46–52).
To jednak nie jest tylko opowieść o uzdrowieniu człowieka, który nie widział. Jak zauważa ks. Generał, Bartymeusz staje się obrazem ucznia, który chce naprawdę zobaczyć Jezusa i pójść za Nim. Co więcej – historia ta pokazuje paradoks: Bartymeusz nie widzi oczami, ale rozpoznaje, kim jest Jezus, podczas gdy ci, którzy widzą, nie zawsze potrafią naprawdę dostrzec to, co najważniejsze.
I tutaj zaczyna się pytanie skierowane także do nas – Salezjanów Współpracowników.
Czy potrafimy zauważyć człowieka, który woła z marginesu naszej codzienności?
Czy nie zdarza nam się czasem „uciszać” kogoś, kto swoim pytaniem, problemem albo trudną sytuacją burzy nasz spokój?
Czy naprawdę widzimy młodego człowieka, rodzinę, osobę samotną, ubogą, zagubioną? Czy może widzimy przede wszystkim własne schematy, przyzwyczajenia i gotowe odpowiedzi?
Ks. Fabio Attard pisze mocno:
„Jezus przemienia każdego z nas: przywraca wzrok, budzi empatię i zaprasza, byśmy uznali, że w pewien sposób wszyscy potrzebujemy «światła»!”
To szczególnie ważne dla nas, którzy żyjemy charyzmatem Księdza Bosko nie tylko w murach dzieła salezjańskiego, ale w codzienności: w rodzinie, pracy, parafii, wspólnocie i wszędzie tam, gdzie jesteśmy posłani.
Bartymeusz przypomina nam jeszcze jedną rzecz: nie trzeba udawać, że wszystko widzimy i wszystko rozumiemy. Trzeba mieć odwagę powiedzieć Jezusowi: potrzebuję Twojego światła.
Jezus pyta:
„Co chcesz, abym ci uczynił?” (Mk 10,51)
A Bartymeusz odpowiada bardzo konkretnie: „Rabbuni, żebym przejrzał”.
Może właśnie taka modlitwa jest nam dziś potrzebna.
Panie, spraw, abym przejrzał.
Abym zobaczył człowieka, a nie tylko jego problem.
Abym zobaczył młodego człowieka, a nie jego zachowanie.
Abym zobaczył potrzebującego, a nie „kogoś kłopotliwego”.
Abym zobaczył, gdzie sam stałem się ślepy.
Bo szczególnie mocno brzmi końcowa myśl ks. Generała:
„Tylko wtedy, podobnie jak Bartymeusz, będziemy mogli naprawdę «iść za Nim drogą» […] jako prawdziwi i autentyczni uczniowie – już nie uzdrowieni widzowie, lecz ci, którzy idą za Jezusem i nauczyli się dostrzegać to, co naprawdę ważne.”
To przesłanie warto przeczytać w całości i bez pośpiechu. Nie dlatego, że kolejny tekst trzeba „zaliczyć” w formacji, ale dlatego, że może postawić nam bardzo osobiste pytanie:
Na co patrzę?
Czego nie chcę zobaczyć?
I czy pozwalam Jezusowi wyostrzyć mój wzrok?
Zachęcamy Was do przeczytania całego wrześniowego przesłania Przełożonego Generalnego. Być może znajdziemy w nim nie tylko refleksję o Bartymeuszu, ale także bardzo konkretną lekcję dla naszego powołania, naszej wspólnoty i naszej salezjańskiej misji.
Bo można mieć oczy otwarte i nadal nie widzieć.
A można – jak Bartymeusz – nie widzieć oczami, a jednak rozpoznać Tego, za którym warto pójść.
© SSW Wrocław. All Rights Reserved.