Zmartwychwstanie

Cisza. Jest tak przejmująca, nie do wytrzymania. Mój Jezus umarł, skonał na krzyżu. Był torturowany, bity, poniżany, zadano Mu tyle głębokich ran, a On nie narzekał ani nie sprzeciwiał się temu. Godził się na to, by Jego ciało zmasakrowali. Dlaczego to zrobił? Dlaczego tyle cierpiał? To musiała być miłość, ba, to musi być MIŁOŚĆ! Nikt nie ma większej miłości, gdy życie swoje oddaje za przyjaciół swoich, mówił. Ale za tych, którzy Go tak skatowali także? To nie może być zwykły człowiek, to musi być Syn Boży! Ale dlaczego nie żyje? A może…Pobiegnę tam, jest jeszcze ciemno, nikt mnie nie zauważy. Sprawdzę. Gdzieś głęboko tli się we mnie nadzieja, że Jezus żyje. Chwytam się jej…i biegnę, ile sił w nogach! Jak bardzo pragnę znów Go zobaczyć, upaść do Jego stóp…

Picture of Kamila Radożycka

Kamila Radożycka

Radca ds. Formacji SSW
Prowincji Wrocławskiej

Dotarłam przed grób, patrzę, a tu…pustka! Kamień odsunięty…Kto mógł to zrobić? Byłam tak zszokowana, że zawróciłam i udałam się z pośpiechem do uczniów. Muszę im o tym opowiedzieć, nie ma naszego Pana, zabrano Go! 

Gdy tylko się tego ode mnie dowiedzieli, Piotr i Jan pobiegli do grobu. Ten drugi dotarł szybciej, zobaczył płótna, które leżały na kamieniach, ale nie wszedł do środka. Czekał na Piotra. Ten wszedł i zobaczył. Uwierzył. Nagle wszystko stało się jasne, Jego słowa brzmiały w naszych umysłach i sercach. On P R A W D Z I W I E zmartwychwstał, jak zapowiedział.

Nim się obejrzeliśmy, nastał poranek. Jasny, ciepły dzień. Wybiegłam z mroku wprost do światła. Jak Jezus – pokonał śmierć, ciemności moich grzechów, by rozpromienić Swoje Boskie Oblicze przede mną. Bym nie musiała już więcej szukać pocieszenia w marnościach i ułudach tego świata, bym tylko Jego nazywała swoim „Rabbuni”. Jak pragnę znów Go ujrzeć i o tym wszystkim opowiedzieć, by cieszyć się na Jego widok, by skłonić się przed Nim… Teraz wiem już na pewno, że On jest Bogiem żywym!

© SSW Wrocław. All Rights Reserved.