Podejmuję decyzję.
Mówię: Tak!
Chcę – bardzo chcę – teraz, w tym momencie, iść za Tobą, Panie.
Moje serce jest poruszone do głębi.
Pełne radości, gotowe do działania.
Wspólnota – Uwielbienie – Radość – Wspaniali ludzie.
Jak jest pięknie. Jak jest dobrze, przyjemnie, lekko.
Dlatego idę, Panie!
I przyrzekam żyć według Programu Życia Apostolskiego Stowarzyszenia Salezjanów Współpracowników, a mianowicie:
– być wiernym/ą uczniem/uczennicą Chrystusa w Kościele katolickim…
Ale czas mija.
Pojawiają się pierwsze trudności.
Pierwsze zwątpienia.
Wspaniali ludzie okazują się prawdziwymi – z ich zaletami i słabościami.
Nadchodzi codzienność. Zmęczenie. Znużenie.
Rzeczy, które kiedyś zachwycały, stają się rutyną.
Pojawiają się nieporozumienia.
Ile razy staję w obliczu tych wyzwań?
Co wtedy robię?
Jak odpowiadam?
Czy uciekam, czy walczę?
Czy potrafię wtedy uklęknąć i powiedzieć: „Jezu, pomóż mi”?
Czy potrafię w trudnościach się modlić?
„To nie wy Mnie wybraliście, ale Ja was wybrałem”
(J 15,16)
Jezu, Panie – bez Ciebie nic nie mogę uczynić.
Tak bardzo pragnę iść za Tobą!
Jak św. Jan – oprzeć się na Twoim Sercu i służyć Tobie.
Amen.