Nie o zdradzie… ale o utraconej nadziei

W Wielką Środę liturgia prowadzi nas do jednej z poruszających historii jaka zapisała się w Biblii czyli Judasza Iskarioty. Jego imię od wieków kojarzy się ze zdradą. A jednak ta historia jest czymś więcej niż tylko opowieścią o zdradzie. To historia ludzkiego serca, które stopniowo oddala się od światła.

Picture of Judyta Kotarba

Judyta Kotarba

Aspirantka Poznań
Prowincja Wrocławska

W Ewangelii według św. Mateusza opisano moment, w którym wszystko zaczyna się zmieniać „Wówczas jeden z Dwunastu, zwany Judaszem Iskariotą, udał się do arcykapłanów i powiedział: “Co mi dacie, a ja Go wam wydam?”. Oni odliczyli mu trzydzieści srebrników(Mt 26,14-15). Zaraz potem czytamy, że Judasz „szukał odpowiedniej chwili na wydanie Go”. Jak możemy zauważyć nie chodzi o jedną chwilę, jeden nagły gest. Zdrada zaczyna się wcześniej, gdzieś w sercu, w decyzjach, które dojrzewają powoli. Judasz był przecież jednym z Dwunastu, uczniem Jezusa. Przez lata szedł z Nim tą samą drogą, słuchał Jego nauczania, widział cuda. Ewangelia przypomina nam w ten sposób, że bliskość Boga nie chroni automatycznie przed upadkiem. Człowiek może być bardzo blisko, a jednocześnie w sercu nosić rozczarowanie, gniew czy chciwość.

Gest przyjaźni

W Ewangelii wg św. Jana  podczas Ostatecznej Wieczerzy, pojawia się poruszający moment, Jezus podaje Judaszowi kawałek chleba. W kulturze żydowskiej był to gest przyjaźni i bliskości. Jezus aż do końca nie traktuje Judasza jak wroga. Traktuje go jak przyjaciela. Dlatego później, w Ogrodzie Oliwnym, Jezus mówi do niego słowa „Przyjacielu, po co przychodzisz?(Mt 26,50). Także w Psalmach pojawia się motyw zdrady przez bliskiego przyjaciela „Nawet mój przyjaciel, któremu ufałem, który mój chleb jadł, ważył się podstawić mi nogę(Ps 41,10). Mamy tutaj opis bólu doświadczany podczas zdrady przez kogoś bardzo bliskiego. W Ewangelii wg św. Jana Jezus sam odnosi ten psalm do Judasza podczas wspomnianej Ostatniej Wieczerzy. Ewangelista podkreśla, że zdrada nie przyszła od wroga, ale od przyjaciela.

Piotr i Judasz

Inny ciekawy wątek do rozważenia to chwila pojmania Jezusa, podczas której padają bardzo mocne słowa „Judaszu, to pocałunkiem wydajesz Syna Człowieczego?(Łk 22,48). W tej samej chwili inny uczeń – Piotr również zawodzi. Jak pamietamy trzykrotnie zaparł się Jezusa. Mimo to jego historia potoczyła się inaczej, Piotr zaczął gorzko płakać i wrócił. Judasz natomiast pozostał sam ze swoim grzechem „Wtedy Judasz, który Go wydał, widząc, że został skazany, zaczął żałować. (…) i powiedział im [arcykapłanom] “Zgrzeszyłem, bo wydałem krew niewinną”. (Mt 27,3) Judasz zobaczył swój grzech. Zrozumiał, że zrobił coś strasznego. A jednak nie wrócił do Jezusa.

Pojawia się zasadnicza różnica między Judaszem a Piotrem. Nie polega ona na wielkości grzechu, ale na tym, czy człowiek jeszcze wierzy w miłosierdzie. Tymczasem całe życie Jezusa było objawieniem miłosierdzia. Jezus nie przyszedł przecież do ludzi doskonałych. Przyszedł do tych, którzy upadają i uczą się wracać.

Papież Benedykt XVI wielokrotnie  zwracał uwagę, że dramat Judasza polegał właśnie na utracie nadziei. Człowiek może upaść bardzo nisko, ale dopóki wierzy w miłosierdzie Boga, jego historia nie jest zamknięta. Największym zwycięstwem zła jest przekonanie człowieka, że dla niego nie ma już przebaczenia. A Biblia mówi nam coś dokładnie odwrotnego, dopóki człowiek wraca, dopóty jest nadzieja.

Dwie drogi – my dzisiaj

Kardynał Grzegorz Ryś, komentując sceny Męki Pańskiej, zwraca uwagę na coś bardzo ważnego. W tych wydarzeniach widać dwie drogi. Jedną z nich jest droga Jezusa – droga zaufania Ojcu „Ale niech się spełni nie moja wola, lecz Twoja.” (Łk 22, 42)  Drugą jest droga człowieka, który zaczyna iść według własnego planu. Możemy zatem zadać sobie pytanie, czy tutaj nie rodzi się dramat zdrady? Bo zdrada rzadko zaczyna się w jednej chwili. Częściej rodzi się powoli, w decyzjach, które oddalają człowieka od Boga, w małych wyborach, które z czasem stają się coraz większym dystansem.

Dlatego postać Judasza nie jest tylko opowieścią o kimś sprzed dwóch tysięcy lat. Biblia mówi również o naszym życiu. Każdy z nas jest trochę jak uczniowie w Wieczerniku – siedzimy przy jednym stole z Jezusem, słuchamy Jego słów, próbujemy iść za Nim. A jednocześnie nosimy w sobie słabości, pytania, czasem także pokusę pójścia własną drogą.

Wielki Tydzień zwraca uwagę, na to, nawet gdy człowiek zawodzi, Jezus nie przestaje być wierny. Nie przestaje być Tym, który pierwszy nazywa nas przyjaciółmi.

Duchowość salezjańska

Święty Jan Bosko uczył patrzeć na człowieka (zwłaszcza młodego) z nadzieją, nawet wtedy, gdy jego historia wydaje się pogubiona. Uważał, że w każdym jest dobro, które można odkryć i które Bóg potrafi ocalić. Duchowość salezjańska stale przypomina, że nikt nie jest poza zasięgiem Bożego miłosierdzia. I może właśnie dlatego historia Judasza tak bardzo nas porusza, ponieważ jest pytaniem o nasze własne serce, o to, czy potrafimy pozostać przy Jezusie, nawet wtedy, gdy droga staje się trudna.

Judyta Kotarba

© SSW Wrocław. All Rights Reserved.