W Ewangelii według św. Mateusza opisano moment, w którym wszystko zaczyna się zmieniać „Wówczas jeden z Dwunastu, zwany Judaszem Iskariotą, udał się do arcykapłanów i powiedział: “Co mi dacie, a ja Go wam wydam?”. Oni odliczyli mu trzydzieści srebrników” (Mt 26,14-15). Zaraz potem czytamy, że Judasz „szukał odpowiedniej chwili na wydanie Go”. Jak możemy zauważyć nie chodzi o jedną chwilę, jeden nagły gest. Zdrada zaczyna się wcześniej, gdzieś w sercu, w decyzjach, które dojrzewają powoli. Judasz był przecież jednym z Dwunastu, uczniem Jezusa. Przez lata szedł z Nim tą samą drogą, słuchał Jego nauczania, widział cuda. Ewangelia przypomina nam w ten sposób, że bliskość Boga nie chroni automatycznie przed upadkiem. Człowiek może być bardzo blisko, a jednocześnie w sercu nosić rozczarowanie, gniew czy chciwość.
Gest przyjaźni
W Ewangelii wg św. Jana podczas Ostatecznej Wieczerzy, pojawia się poruszający moment, Jezus podaje Judaszowi kawałek chleba. W kulturze żydowskiej był to gest przyjaźni i bliskości. Jezus aż do końca nie traktuje Judasza jak wroga. Traktuje go jak przyjaciela. Dlatego później, w Ogrodzie Oliwnym, Jezus mówi do niego słowa „Przyjacielu, po co przychodzisz?” (Mt 26,50). Także w Psalmach pojawia się motyw zdrady przez bliskiego przyjaciela „Nawet mój przyjaciel, któremu ufałem, który mój chleb jadł, ważył się podstawić mi nogę” (Ps 41,10). Mamy tutaj opis bólu doświadczany podczas zdrady przez kogoś bardzo bliskiego. W Ewangelii wg św. Jana Jezus sam odnosi ten psalm do Judasza podczas wspomnianej Ostatniej Wieczerzy. Ewangelista podkreśla, że zdrada nie przyszła od wroga, ale od przyjaciela.