Uroczystość Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny ma dla duchowości salezjańskiej wymiar wyjątkowy. Dla świata bywa świętem trudnym, bo mówi o tajemnicy delikatnej, cichej, niemal niewidocznej. Tymczasem dla ks. Bosko był to dzień przełomowy, źródło wszystkiego, co miało nadejść. Wspominał, że 8 grudnia 1841 roku rozpoczęła się najważniejsza historia jego życia – historia oratorium. Nie dlatego, że wydarzyło się wtedy coś spektakularnego, ale dlatego, że On potrafił zauważyć to, co najmniejsze. A zauważać najmniejsze uczyła go właśnie Maryja.
Niepokalana nie jest w naszym charyzmacie postacią daleką, odległym wzorem, zamkniętą w ikonach. Jest Matką, która uczy stylu. Czysta nie dlatego, że oddzielona od świata, ale dlatego, że nic w Niej nie przeszkadzało Bogu działać. W Jej sercu nie było lęku, rozproszenia, dwuznaczności. Jej piękno polegało na wolności: mogła słuchać. Mogła przyjmować. Mogła odpowiadać. Była otwarta jak przestrzeń, w której Słowo chciało zamieszkać.
W tym roku jej święto splata się dla nas ze słowami Wiązanki ks. Fabio Attardy: „Zróbcie to, co wam powie.” Nie są to słowa abstrakcyjne, wyrwane z pobożnej literatury. To słowa Maryi. Słowa, które padły w chwili zwyczajnej – na weselu, pośród śmiechu, muzyki, rozmów. W miejscu, gdzie życie toczy się pełnym rytmem. Maryja, uważniejsza niż inni, dostrzega brak, delikatną rysę na radości domowników. Nie panikuje. Nie dramatyzuje. Ona widzi człowieka, a nie problem. Widzi potrzebę, a nie zagrożenie. I właśnie tam, w tej codzienności, wypowiada słowa, które zmieniły wszystko.
Dla Salezjanów Współpracowników to zdanie staje się kluczem do całego apostolstwa. Maryja z Kany nie przedstawia planów, nie opowiada o strategiach, nie wyjaśnia, co Bóg zamierza. Ona po prostu wskazuje Jezusa. I prosi, by słuchać. Jakby chciała powiedzieć: „Zaufajcie Mu bardziej, niż sobie. Pozwólcie, by to On wyznaczał kierunek.”
W tym geście kryje się coś głęboko salezjańskiego. Ks. Bosko tak właśnie żył: słuchał Boga pośród życia. Nie w atmosferze odcięcia od świata, ale w rytmie codzienności, w rozmowie z młodymi, w zgiełku oratorium, w prostych sytuacjach, które inni przeoczali. Jego metoda wychowawcza była tak skuteczna nie dlatego, że była genialnym systemem pedagogicznym, ale dlatego, że rodziła się z tej samej delikatnej wrażliwości, której nauczył go Maryi: patrzeć z miłością, reagować z troską, działać bez zbędnego hałasu.
Współczesny Salezjanin Współpracownik także żyje w świecie pełnym codziennych „Kany Galilejskiej”: w rodzinie, w pracy, w szkołach, środowiskach wychowawczych, w parafii. Czasem wina brakuje: brakuje czasu, cierpliwości, pokoju w domu, jedności we wspólnocie, zrozumienia między pokoleniami. Brakuje radości młodym, nadziei starszym, sensu tym, którzy czują się zagubieni. I właśnie tam Maryja szepcze w sercu człowieka tego samego, co powiedziała sługom w Kanie: „Zrób to, co On ci podpowiada.”
Nie: „to, co jest łatwe”.
Nie: „to, co inni uważają za sensowne”.
Nie: „to, co podpowiada świat”.
Ale: to, co powie On.
Niepokalana – cała słuchająca, cała dyspozycyjna, cała wolna dla Boga – jest pierwszą Współpracownicą Jezusa. Jej święto przypomina nam, że nasze apostolstwo nie zaczyna się od planowania, ale od słuchania. Że nasze działania nie mają być natarczywe, ale naznaczone łagodnością. Że nasza obecność ma prowadzić do spotkania z Chrystusem, nie z nami samymi.
W Roku Jubileuszowym, który wskazuje na nadzieję, Maryja jawi się jako Ta, w której nadzieja stała się ciałem. Ona – pierwsza Odnowiona, pierwsza Ocalona, pierwsza Zanurzona w świetle – uczy nas patrzeć na młodych i na świat nie z lękiem, lecz z pewnością, że Bóg wciąż działa. Że dobro ma przyszłość. Że życie ma sens.
Jeśli mamy być ludźmi ks. Bosko, to musimy być ludźmi Maryi. Jeśli chcemy rozniecać ogień wiary w rodzinach, we wspólnotach, wśród młodych, musimy pozwolić, by to Ona prowadziła nas do Jezusa. Jej święto jest więc dla nas nie tyle wspomnieniem, ile zobowiązaniem. Zaproszeniem do postawy, która jest fundamentem salezjańskiego charyzmatu: do delikatnej, ufnej współpracy z Bogiem w codzienności.
A może właśnie dlatego ks. Bosko każdego roku powtarzał: „Uroczystość Niepokalanej jest początkiem wszystkich łask.” Bo tam, gdzie serce jest gotowe jak Jej serce, tam Bóg może naprawdę działać.
I tam właśnie rodzi się prawdziwy apostolat Salezjanów Współpracowników.
W ciszy, w słuchaniu, w ufności.
W tym prostym, maryjnym:
„Zrób to, co On ci powie.”
© SSW Wrocław. All Rights Reserved.