Z serca Rodziny Salezjańskiej – między Kopcem a Warszawą.

Picture of Agata K. Kołakowska

Agata K. Kołakowska

Koordynator Prowincja Wrocławska

Wspólna droga, jedno marzenie

Po intensywnych Spotkaniach Rad Prowincjalnych Stowarzyszenia Salezjanów Współpracowników w Kopcu (24–26 października 2025 r.), w których uczestniczyli przedstawiciele wszystkich polskich prowincji, przyszedł czas na kontynuację refleksji – Spotkanie Delegatów Inspektorialnych ds. Rodziny Salezjańskiej w Warszawie (27–28 października 2025 r.).
Te dwa wydarzenia – różne w charakterze, a zarazem ściśle ze sobą połączone – stały się dla mnie, jako koordynatorki Prowincji Wrocławskiej, doświadczeniem głębokiego duchowego umocnienia, jedności i nadziei.

Kopiec – wspólne rozeznanie i głos jedności

W Kopcu, w atmosferze salezjańskiej otwartości, radości i przyjaźni, omówiliśmy wszystkie zaplanowane tematy, które wyznaczają kierunek naszej wspólnej drogi.
Jednym z kluczowych punktów była przygotowanie do Jubileuszu 150-lecia Stowarzyszenia Salezjanów Współpracowników, który będziemy świętować między innymi podczas pielgrzymki na Jasną Górę – 16 maja 2026 roku.

Rozmawialiśmy również o zbliżającym się Kongresie SSW Regionu Europa Centralna i Wschodnia, który odbędzie się w Krakowie – o jego animacji, logistyce, rolach uczestników oraz prezentacjach poszczególnych prowincji. Każda z nich przedstawiła swoje mocne strony i wyzwania, co pozwoliło wypracować wspólne stanowisko i kierunek działań.

Nie zabrakło też rozmów o roli Salezjanów (SDB) i Sióstr Salezjanek (FMA) w towarzyszeniu SSW, o integracji i współpracy między prowincjami, o powołaniach i formacji, o obecności SSW w środowiskach świeckich oraz o potrzebie corocznych spotkań wszystkich prowincji – by zachować więź, wspólne rozeznanie i rodzinny duch.

To właśnie tam – w atmosferze modlitwy, uważnego słuchania i wzajemnego szacunku – koordynatorzy prowincji wypracowali wspólny głos, który później został przedstawiony w Warszawie.
Wspólnie ustaliliśmy kierunki, które pomogą umacniać Rodzinę Salezjańską w Polsce – m.in. w zakresie roli Delegatów, duchowego towarzyszenia wspólnotom, komunikacji i formacji w duchu jedności.

Relacje, które budują Rodzinę

Czas spędzony w Kopcu był także przestrzenią wyjątkowych spotkań, rozmów i bliskości.  Nie sposób też nie wspomnieć o obecności i zaangażowaniu sióstr salezjanek – s. Aliny Andrejko i s. Haliny Kacwin, delegatek prowincjalnych FMA, których mądrość, ciepło i duchowe spojrzenie wniosły ogromny wkład w naszą refleksję. Szczególnie budująca była obecność Salezjanów w obu miejscach – ich otwartość, serdeczność i duchowe wsparcie tworzyły klimat prawdziwej wspólnoty.

Ogromnym wsparciem była dla mnie także współpraca i obecność koordynatorów z innych prowincji:

  • Macieja z Prowincji Warszawskiej,
  • Andrzeja z Prowincji Krakowskiej,
  • Karoliny i Arka z Prowincji Pilskiej.

Ich doświadczenie, poczucie humoru, życzliwość i duch współpracy sprawiły, że rozmowy miały nie tylko charakter merytoryczny, ale i głęboko ludzki, duchowy i przyjacielski.
Wspólnie z pozostałymi uczestnikami spotkania tworzyliśmy klimat wzajemnego zaufania i inspiracji, który pozostawia w sercu wdzięczność i radość.

Z ogromną radością podkreślałam wartość i znaczenie „osób wcześniej urodzonych” – nie tylko w kontekście Stowarzyszenia Salezjanów Współpracowników, ale całej Rodziny Salezjańskiej w Polsce.
To oni są żywą pamięcią i świadkami historii, strażnikami tradycji i ducha Księdza Bosko.
Ich świadectwo wiary, wytrwałości i wierności jest dla nas wszystkich bezcennym dziedzictwem.
Wnoszą doświadczenie, spokój, głębię i mądrość, której młodsze pokolenia tak bardzo potrzebują.
Są jak korzenie drzewa, które pozwalają, by jego gałęzie mogły się rozwijać i rodzić owoce.
Bez ich obecności i świadectwa nie moglibyśmy w pełni zrozumieć tego, kim jesteśmy jako Rodzina Salezjańska.

Te relacje – proste, szczere i budowane w duchu Księdza Bosko – przypominają, że cała duchowość salezjańska opiera się na trzech relacjach:

  1. Relacji z Bogiem – źródle miłości i sensu;
  2. Relacji z samym sobą – w prawdzie, pokoju i autentyczności;
  3. Relacji z drugim człowiekiem – pełnej zaufania, dobra i obecności.

To właśnie te trzy wymiary są fundamentem zdrowej duchowości, człowieczeństwa i apostolstwa – zarówno w życiu chrześcijanina, jak i salezjanina.

Warszawa – Rodzina Salezjańska w świetle KG29

Spotkanie w Warszawie miało wyjątkowy charakter – było nie tylko kontynuacją wcześniejszych rozmów, lecz przede wszystkim głębokim doświadczeniem wspólnoty w duchu Kapituły Generalnej 29, która przypomina, że Rodzina Salezjańska jest darem Ducha Świętego dla Kościoła i świata młodych.
W gronie Delegatów Inspektorialnych, reprezentantów różnych grup i gałęzi Rodziny Salezjańskiej, mogliśmy wspólnie pochylić się nad tym, jak dziś, w zmieniającym się świecie, żyć jednym sercem, choć w różnorodności powołań i dróg apostolstwa.

W tej przestrzeni refleksji i dialogu wyraźnie zabrzmiał głos Salezjanów Współpracowników – dojrzalszy, świadomy i pełen troski o przyszłość Rodziny Salezjańskiej w Polsce.
Koordynatorzy SSW przedstawili wspólne stanowisko, wcześniej wypracowane w Kopcu, w którym podkreślili znaczenie stałej formacji, odpowiedzialnej roli Delegatów, komunikacji między prowincjami oraz wspólnego planowania inicjatyw.
To, że głos ten został uważnie wysłuchany i przyjęty z szacunkiem, było znakiem prawdziwej współodpowiedzialności i zaufania, jakie buduje się w Rodzinie Salezjańskiej.
W atmosferze dialogu, zrodzonego z ducha Valdocco, dało się odczuć, że coraz bardziej uczymy się tworzyć jedno ciało – złożone z wielu serc, pulsujących tym samym charyzmatem.

Szczególnym momentem spotkania była refleksja ks. Joana Lluísa Playà Morery, Delegata Przełożonego Generalnego ds. Rodziny Salezjańskiej, który przypomniał nam, że

„salezjańskość nie jest naszą własnością – jest własnością Ducha Świętego.”

Te słowa wybrzmiały jak duchowy klucz do zrozumienia wszystkiego, czym żyje dziś Rodzina Salezjańska.
Każda grupa – czy to Salezjanie, Salezjanki, Współpracownicy, ADMA, czy Byli Wychowankowie – jest inna, wyjątkowa, obdarowana różnymi charyzmatycznymi akcentami, ale wszystkie te drogi prowadzą ku jednemu celowi: zbawieniu młodych i świętości w codzienności.
Różnorodność nie jest więc przeszkodą, lecz bogactwem, które pozwala pełniej wyrazić ducha Księdza Bosko w dzisiejszym świecie.

Podczas warszawskiego spotkania nie brakowało też chwil szczerej refleksji nad tym, jak lepiej współpracować i wspólnie rozeznawać, jak otwierać przestrzenie, w których każda gałąź Rodziny Salezjańskiej będzie mogła wnosić swój dar, swoje doświadczenie i swoje spojrzenie na misję.
W tym kontekście szczególnie wybrzmiało wezwanie do wzajemnego towarzyszenia, wymiany formacyjnej i duchowej troski o siebie nawzajem – bo tylko w ten sposób możemy tworzyć wspólnotę prawdziwie apostolską, zjednoczoną w Duchu, a nie w strukturach.

Wspólne rozmowy, wsłuchiwanie się w głos każdej grupy i gotowość do współpracy pokazały, że Rodzina Salezjańska w Polsce dojrzewa – że coraz bardziej rozumiemy, iż charyzmat Księdza Bosko nie jest przypisany żadnej jednej wspólnocie, ale żyje w nas wszystkich, kiedy razem działamy, modlimy się i wychowujemy.

W tym duchu spotkanie w Warszawie stało się miejscem nadziei: nadziei, że w tej wspólnej drodze świeccy i duchowni będą coraz bardziej „ramię w ramię”, że każdy będzie mógł wnieść to, co otrzymał od Boga – dla dobra młodych, Kościoła i całej Rodziny Salezjańskiej.

Procesy, które rodzą nowy styl wspólnoty

Zarówno w Kopcu, jak i w Warszawie, wybrzmiało jasno: Rodzina Salezjańska potrzebuje dziś nie nowych struktur, lecz nowego stylu komunii – opartego na współodpowiedzialności, braterstwie i modlitwie.
Wskazano procesy, które warto wzmocnić:

  • komunikację i współpracę między grupami RS (SDB, SSW, FMA, ADMA, BWS),
  • formację wspólną i permanentną,
  • obecność i towarzyszenie Delegatów,
  • zaangażowanie świeckich w misję młodzieżową,
  • oraz większą widoczność wspólnot SSW w Kościele i świecie.

Dla nas, świeckich, to wezwanie, by żyć duchowością jedności – modlić się, działać i kochać z tego samego źródła.

Rozmowa, która potwierdziła sens drogi

Wśród wielu chwil, które zapadły mi głęboko w serce podczas tych dni, rozmowa z koadiutorem Dominikiem Nguyen Duc była jedną z najważniejszych – nie tylko dla mnie osobiście, ale, jestem przekonana, także dla wszystkich koordynatorów prowincjalnych Stowarzyszenia Salezjanów Współpracowników w Polsce.
To nie było spotkanie z gościem z Rzymu – to było spotkanie z bratem, który słucha z sercem, rozumie z doświadczenia i towarzyszy z delikatnością człowieka, który naprawdę żyje duchem Księdza Bosko.

Już od pierwszych chwil dało się wyczuć jego niezwykłą otwartość i serdeczność. Brat Dominik mówił z prostotą, ale z głębią, która rodzi się z autentycznej wiary i codziennej pracy wśród ludzi.
Podczas rozmowy dzielił się doświadczeniem Rodziny Salezjańskiej z różnych zakątków świata, a jednocześnie z ogromnym zrozumieniem odnosił się do naszej polskiej rzeczywistości.
Nie pouczał – słuchał. Nie narzucał – towarzyszył.
To spotkanie miało w sobie coś z ducha Valdocco: prostotę, wzajemny szacunek i wspólne poszukiwanie dróg, którymi prowadzi nas Duch Święty.

Rozmawialiśmy o formacji początkowej i o tym, że nie może być ona tylko teoretycznym wprowadzeniem, ale procesem duchowego dojrzewania, który pozwala odkrywać sens powołania i uczy wierności w codzienności.
Brat Dominik przypomniał, że przyrzeczenie nie jest końcem drogi formacyjnej, lecz jej nowym początkiem – momentem, w którym świecki salezjanin staje się w pełni odpowiedzialny za misję, wspólnotę i świadectwo swojego życia.
To nie formalny gest, ale akt zaufania Bogu i wejście w Jego plan miłości wobec świata młodych.

W rozmowie pojawił się również bardzo ważny temat – metoda „zaproszenia i dzielenia we wspólnocie”.
Brat Dominik wskazał, że zapraszanie do Stowarzyszenia nie jest kampanią rekrutacyjną, ale gestem serca, który wyrasta z autentycznego świadectwa życia.
„Nie szukajcie nowych członków – pozwólcie, by ludzie zapragnęli tej drogi, widząc waszą radość i jedność” – powiedział.
To zdanie zapadło w pamięć wielu z nas. Przypomniało, że SSW rodzi się nie z programów, ale z doświadczenia wspólnoty, relacji i duchowej przyjaźni.

Nie zabrakło też rozmowy o kwestiach bardziej praktycznych i formalnych.
Brat Dominik wyjaśnił wiele nurtujących nas spraw organizacyjnych i statutowych, rozwiewając wątpliwości, które od dawna pojawiały się w pracy prowincji.
Z niezwykłym spokojem i zrozumieniem wskazał, że droga, którą wybrało Stowarzyszenie Salezjanów Współpracowników w Polsce – sposób formacji, styl animacji, otwartość na młodych i współpraca z Rodziną Salezjańską – jest właściwa i zgodna z duchem Założyciela.
Powiedział też, że po okresie pewnego zatrzymania i poszukiwań, SSW w Polsce ma dziś wielką szansę na nowy etap rozwoju – bardziej świadomy, pogłębiony i oparty na współodpowiedzialności świeckich i duchownych.

Dla nas, koordynatorów, te słowa były źródłem ogromnego umocnienia.
Usłyszeliśmy, że nasze wysiłki mają sens, że kierunek, w którym idziemy, jest dobry, i że nasza praca – często cicha, wymagająca i niepozorna – jest zauważana i doceniana.
W tej rozmowie nie było dystansu – była wspólnota wiary, duchowe braterstwo i prawdziwe słuchanie.

Brat Dominik przypomniał, że prawdziwy rozwój nie polega na mnożeniu działań, ale na dojrzewaniu w duchu.
Na pielęgnowaniu modlitwy, odpowiedzialności i relacji.
Że Stowarzyszenie nie jest „organizacją”, lecz powołaniem do świętości w świecie.
I że kiedy żyjemy tą świadomością, każda wspólnota – nawet najmniejsza – staje się źródłem światła.

Ta rozmowa była jak tchnienie nadziei i potwierdzenie sensu drogi, którą idziemy.
Utwierdziła nas, że warto nadal budować, formować i towarzyszyć – w duchu pokory, radości i salezjańskiego optymizmu.
Wracaliśmy z Warszawy z przekonaniem, że to dopiero początek nowego etapu w historii SSW w Polsce, etapu dojrzewania, wzajemnego wsparcia i wspólnego rozeznawania w Duchu Świętym.

Dla mnie osobiście była to chwila, w której Bóg jakby na nowo powiedział: „To jest dobra droga – idź nią dalej.”
I za to doświadczenie – rozmowy, bliskości, umocnienia – jestem głęboko wdzięczna.

Sześć dni drogi – z sercem pełnym wdzięczności i nadziei

Sześć dni – tyle trwała moja podróż między Kopcem a Warszawą.
Sześć dni pełnych modlitwy, spotkań, rozmów, refleksji i wspólnego rozeznawania.
To był czas intensywny, głęboki i piękny – czas, w którym po raz kolejny doświadczyłam, że Rodzina Salezjańska naprawdę żyje.
Że jest przestrzenią, w której można wzrastać, czerpać, dzielić się i wracać z sercem pełnym wdzięczności.

Wracałam z przekonaniem, że to, co przeżyliśmy – zarówno w Kopcu, jak i w Warszawie – było nie tylko serią spotkań i dyskusji, ale momentem duchowego odnowienia i potwierdzenia kierunku drogi.
To był czas, w którym Bóg pozwolił nam zobaczyć, jak wiele już otrzymaliśmy, i jak wiele jeszcze możemy wspólnie uczynić, jeśli tylko pozwolimy, by to Duch Święty był naszym przewodnikiem.

Ale te dni nie wydarzyły się same. Za nimi stoją ludzie – cisi bohaterowie tego czasu, bez których obecności, wsparcia i modlitwy nic z tego nie miałoby takiego wymiaru.
Z całego serca dziękuję Kamili Radożyckiej, której pomoc, życzliwość i dyskretne wsparcie są naprawdę nie do przecenienia.
Jej zaangażowanie, spokój i gotowość, by zawsze być obok, z uśmiechem i dobrym słowem, były dla mnie ogromnym darem i przypomnieniem, że prawdziwe dobro działa najciszej.

Z wdzięcznością myślę także o moich bliskich, którzy w tym czasie z oddaniem i czułością zajmowali się moimi dziećmi, dając mi przestrzeń, bym mogła w pełni przeżyć te dni posługi i wspólnoty.
Ich obecność „na zapleczu” była jak cichy promień światła – przypomnienie, że każda służba rodzi się z miłości, która potrafi ustąpić miejsca drugiemu.

Szczególne podziękowania kieruję do Salezjanów i Sióstr Salezjanek, którzy w tych dniach byli nie tylko organizatorami i opiekunami duchowymi, ale przede wszystkim towarzyszami drogi.
Ich obecność – serdeczna, pełna mądrości, wiary i zrozumienia – nadawała tym spotkaniom wymiar prawdziwie rodzinny.
Dziękuję za ich cierpliwe słuchanie, otwartość na głos świeckich, modlitwę, ciepło i współtworzenie atmosfery braterstwa, w której każdy mógł poczuć się częścią większej całości.
To właśnie w ich postawie – prostocie, radości i pokorze – najpełniej objawił się duch Księdza Bosko, który nie przestaje inspirować i łączyć.

Nie mogę też pominąć tych, którzy przez wszystkie te dni modlili się w intencji spotkań w Kopcu i w Warszawie.
Wasze modlitwy były jak niewidzialne skrzydła, które niosły nas w jedności i pokoju.
Proszę, nie ustawajcie w tej modlitwie – teraz, gdy prosimy już nie o owoce, ale o czas ich wzrostu, dojrzewania, a później – o mądrość w ich zbiorze.
Bo to, co zasiane, potrzebuje ciszy, czasu i troski, by mogło przynieść trwały plon.

Budujemy, dbamy i działamy – z nadzieją, w duchu modlitwy i z salezjańską radością.
Bo właśnie wtedy, gdy serca biją w rytmie Ewangelii, Rodzina Salezjańska oddycha jednym duchem – duchem miłości, komunii i apostolskiej nadziei.

I choć minęło już kilka dni od powrotu, wciąż noszę w sobie echo tamtych chwil – słowa, twarze, gesty i modlitwy, które utwierdzają mnie, że idziemy w dobrym kierunku.
A wszystko to składam dziś w prostym dziękczynieniu:
„Panie, dziękuję Ci za tę drogę, za ludzi, których postawiłeś na niej, i za nadzieję, którą na nowo zapaliłeś w naszych sercach.”

Agata

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

© SSW Wrocław. All Rights Reserved.