Zmartwychwstanie
Cisza. Jest tak przejmująca, nie do wytrzymania. Mój Jezus umarł, skonał na krzyżu. Był torturowany, bity, poniżany, zadano Mu tyle głębokich ran, a On nie narzekał ani nie sprzeciwiał się temu. Godził się na to, by Jego ciało zmasakrowali. Dlaczego to zrobił? Dlaczego tyle cierpiał? To musiała być miłość, ba, to musi być MIŁOŚĆ! Nikt nie ma większej miłości, gdy życie swoje oddaje za przyjaciół swoich, mówił. Ale za tych, którzy Go tak skatowali także? To nie może być zwykły człowiek, to musi być Syn Boży! Ale dlaczego nie żyje? A może…Pobiegnę tam, jest jeszcze ciemno, nikt mnie nie zauważy. Sprawdzę. Gdzieś głęboko tli się we mnie nadzieja, że Jezus żyje. Chwytam się jej…i biegnę, ile sił w nogach! Jak bardzo pragnę znów Go zobaczyć, upaść do Jego stóp…
Kamila Radożycka
Radca ds. Formacji SSW
Prowincji Wrocławskiej